Otwieramy bramy

O wdrażaniu modelu organizowania społeczności lokalnej w  Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Radomsku, z Andrzejem Barszczem Dyrektorem Ośrodka i Beatą Kotlicką Zastępcą Dyrektora – rozmawia Monika Makowiecka.

Monika Makowiecka: Co skłoniło Państwa do podjęcia decyzji o wdrażaniu przez pracowników socjalnych metody środowiskowej pracy socjalnej?

Andrzej Barszcz: W każdym mieście są miejsca, są rejony, gdzie osoby zamieszkujące są w większym zakresie objęte pomocą, zdegradowane materialnie, choćby z powodu upadku zakładów pracy, które zatrudniały okolicznych mieszkańców. Podobnie jest w Radomsku, są sztucznie tworzone enklawy biedy. W środowiskach tych nie występują więzi pomiędzy mieszkańcami, dominują różnorakie problemy. Ludzie nie mają i nie potrafią określić wspólnych celów, nie mają umiejętności współpracy. Dlatego też, konieczne jest przeobrażanie tych środowisk, my zdecydowaliśmy się na wypracowywanie zmiany poprzez wdrażanie metody środowiskowej.

Beata Kotlicka: Przed wdrożeniem metody organizowania społeczności lokalnej, praca socjalna opierała się głównie na metodzie indywidualnego przypadku i metodzie pracy grupowej, aby zwiększyć efektywność postanowiliśmy rozszerzyć pracę socjalną o oddziaływanie na społeczności lokalne. Pierwsze efekty nie tylko potwierdziły słuszność decyzji ale stały się też motywacją do dalszych działań.

MM: W jaki sposób przygotowywaliście Państwo instytucję do pracy według modelu OSL?

BK: Zmiany dotyczyły pracowników, instytucji i przyjęcia do realizacji metody OSL. Dwóch pracowników miało okazję zdobyć odpowiednią wiedzę i przygotować się do pracy metodą organizowania społeczności lokalnej, poprzez udział w projekcie „Tworzenie i rozwijanie standardów usług pomocy i integracji społecznej”. Zostały wprowadzone zmiany w dokumentach wyznaczających funkcjonowanie Ośrodka, uwzględniające zapisy przyjmujące do realizacji metodę OSL. Dokonaliśmy wydzielenia Działu Innowacyjnej Pracy Środowiskowej, gdzie włączyliśmy pracowników socjalnych pracujących metodą organizowania społeczności lokalnej, którzy tworzą Zespół Organizacji Społeczności Lokalnej.

MM: Jakie trudności napotkaliście Państw tworząc Zespół, i powierzając obowiązki związane z pracą metodą OSL trojgu pracownikom?

AB: Nie było barier i przeszkód w tworzeniu Zespołu OSL. Dwie osoby przeszły szkolenie z zakresu organizowania społeczności lokalnej, pod tym kątem analizowaliśmy w jakich zadaniach czują się mocno, w czym się realizują, jak radzą sobie w rozwiązywaniu problemów. Trzecia osoba posiadała doświadczenie w pracy z wolontariuszami, wykorzystaliśmy jej potencjał do znalezienia sił w środowisku i wykorzystania ich w pracy ze społecznością. Zależało nam aby nie tylko animator był wolontariuszem, ale i osoby tam mieszkające i wywodzące się z tego środowiska. I tak się stało, mieszkańcy działają w wolontariacie, są to osoby,  które chcą coś zmienić nie tylko dla innych ale i dla siebie.

MM: Pracownicy wdrażający metodę organizowania społeczności lokalnej, łączą zadania związane z realizacją metody OSL z innymi, jak godzą wykonywane obowiązki?

AB: Nie mają innych środowisk, tylko te, które są zaangażowane w program aktywności lokalnej, prowadzą indywidualne przypadki – związane z realizacją projektu systemowego (umowy w ramach Programu Aktywności Lokalnej) – i to jest ich dobra wola i chęć. Pracują z tymi samymi środowiskami, które są zaangażowane w organizowanie społeczności lokalnej.  Pracownicy nie utracili dzięki temu uprawnień do dodatku za pracę w terenie.

MM: Kto wspiera Ośrodek w pracy z mieszkańcami?

BK: Jesteśmy wspierani przez sponsorów, udało mam się nawiązać współpracę osób znanych. Na przykład lodowisko otwierał Mariusz Czerkawski, który z urodzenia jest radomszczaninem, z otwartością podjął współpracę. Współpracujemy także z wolontariuszami, bardzo ważne jest możliwość angażowania osób, które chcą coś robić, potrafią i mają siłę oraz motywację do działania.

AB: Współpracujemy z samorządem, instytucjami kultury, sportu, Policją. Wspólnie planujemy, realizujemy działania, ale też promujemy ich efekty. Na przykład Komendant Policji przedstawił proces pracy metodą organizowania społeczności lokalnej na zjeździe wojewódzkim Policji, wziął sobie za punkt honoru pokazanie efektów, bo oprócz tego co my widzimy i co się dzieje w społeczności, w mieszkańcach, zmiany dostrzega także Policja, tj. ma mniej interwencji, zmniejszyła się liczba wykroczeń. To jest efekt wspólnej pracy i wzajemnego wsparcia.

MM: Jakie inne korzyści płyną z pracy metodą OSL?

BK: Obecnie mieszkańcy umownie nazwanej społeczności „Trzech Podwórek” przejmują samodzielnie inicjatywę i zaczynają we własnym zakresie rozwiązywać swoje problemy, np. ostatnio zaprosili prezesa Towarzystwa Budownictwa Społecznego w celu przedstawienia własnych propozycji i pomysłów na temat poprawienia estetyki dzielnicy, deklarując w tym własny udział. Obecnie przedsięwzięcie jest w trakcie realizacji. Mieszkańcy pozyskali z TBS ziemię do obsadzeń kwiatowych. Obecnie są w trakcie pozyskiwania sadzonek. Trwają prace dotyczące ogrodzenia części terenu przylegającego do sklepu spożywczego, w celu odgrodzenia podwórza blokowego od terenu na, którym osoby spożywały alkohol i zanieczyszczały teren.

MM: Jakie zmiany zaszły w mieszkańcach?

AB: Na pewno są bardziej otwarci na siebie, na wspólne rozwiązywanie problemów. Na przykład, na początku roku jeden z mieszkańców dosłownie wymyślił sobie, że on chce sklep tam gdzie ma być rozebrany stary budynek i jest zaplanowany plac zabaw dla osiedla. No i od razu na spotkaniu społeczności, pojawiły się argumenty, że sklep jest w pobliżu i budowa kolejnego była bezcelowa. Myślę, że to jest to o co chodzi w budowaniu społeczności lokalnej, mieszkańcy widzą własne potrzeby, próbują własnym staraniem je zabezpieczać. Zmieniło się także podejście do MOPS i pracowników, sympatycznym gestem było zauważenie, że 21 listopada jest Dzień Pracownika Socjalnego, mieszkańcy przyszli z laurkami, i to nie tylko do organizatorów społeczności lokalnej, ale i na nasze ręce zostały złożone życzenia dla wszystkich pracowników Ośrodka.

BK: To jest przykład na zmianę postawy, wcześniej pracownik socjalny był bardzo źle postrzegany, w tej chwili wzrósł prestiż pracowników. Jeden z mieszkańców mówi, że jest dumny ze zmiany, bo wcześniej przychodziło do niego na wywiad dwóch pracowników bo się go bali, teraz przychodzi jeden, jest przyjaźnie po prostu.

MM: Jakie zdarzenie, Państwa zdaniem szczególnie świadczy o zmieniającej się społeczności „Trzech Podwórek”?

BK: To było miejsce gdzie po 14 – tej strach było wejść. Zmiany są duże i znaczące, jest bezpieczniej. Ludzie wcześniej mówili sobie jedynie dzień dobry, teraz pomagają sobie, są otwarci na potrzeby, nie tylko widzą, ale i wspierają się wzajemnie.

AB: Sztandarowym przykładem tego co się zadziało w tej społeczności jest jeden z mieszkańców. Jest to osoba znana Policji, z niepochlebną przeszłością, która w tej chwili jest jednym z liderów tego środowiska. Współpracował z Ośrodkiem przy organizacji lodowiska, był zaangażowany niefinansowo, pracował społecznie. Dla niego wartością jest to, że może coś zrobić dla środowiska, dla którego przez wiele lat był intruzem.

MM: Mówiliśmy o korzyściach dla społeczności, a jakie korzyści płyną dla Ośrodka?

AB: Dostrzegamy zmianę wizerunku pracownika socjalnego, z domokrążcy (jak mówią laicy), czy bankomatu (jak postrzegają klienci), właśnie na rzecz animatora, organizatora społeczności lokalnej, zaangażowanego w zmienianie społeczności lokalnej. Metoda środowiskowa oddziałuje nie tylko na społeczność ale i na indywidualnych mieszkańców, którzy ją tworzą. A chodzi nam przecież o to, żeby mieć społeczeństwo na tyle świadome, abyśmy wspólnie realizowali cele, a nie działali jako Ośrodek wyłącznie na ich rzecz. Odchodzimy od traktowania przedmiotowego na rzecz podmiotowego i to jest najlepsze.

MM: Jakie są plany na przyszłość związane z metodą OSL?

BK: Pracownicy zajmujący się OSL są nadal w naszych planach, mamy konkretne rozwiązania w stosunku do Zespołu OSL. Do grudnia 2013 mamy uchwałę na realizację Programu Aktywności Lokalnej, planujemy kontynuację. Już w listopadzie będziemy ubiegali się, aby Rada Miasta podjęła nową uchwałę w sprawie realizacji Programu Aktywności Lokalnej. Będziemy kontynuowali pracę OSL w kolejnej społeczności,  wytypowaliśmy nowy obszar: ulice Reymonta i Warszyca, umownie nazwany – „Otwieramy bramy”. Nazwa pochodzi od dużej ilości bram, w obrębie których będzie prowadzona praca OSL, mieszkańcy będą zachęcani do wspólnych działań na rzecz rozwoju społeczności lokalnej.  Tak naprawdę my się nie martwimy o finanse, ponieważ projekt PAL będzie realizowany nadal i będziemy do niego włączać zadania związane z organizowaniem społeczności lokalnej. Poza tym szereg działań realizujemy w partnerstwie, angażują się mieszkańcy i część zadań możemy realizować bez kosztowo bazując na potencjale społeczności.

MM: Dziękuję za rozmowę i życzę wielu satysfakcji z wdrażania modelu OSL.